Jazda z pasażerem to nieodzowna część bycia motocyklistą.

Wielu motocyklistów, niezależnie od długości stażu, nie zdaje sobie sprawy jak trudna to sztuka i jakich umiejętności wymaga. Poniżej kilka uwag i porad, które sprawią, że jazda z pasażerem będzie nie tylko bezpieczna, ale i przyjemna.

Często jesteśmy świadkami ignorancji i braku wyobraźni wśród ludzi, którzy decydują się na jazdę jednośladem we dwoje. W chwili zaproszenia koleżanki, kolegi, żony, wujka do krótkiej przejażdżki lub długiej trasy, to MOTOCYKLISTA przyjmuje na siebie odpowiedzialność za osobę, która wsiada razem z nim na motocykl.

Niedopuszczalna jest sytuacja, w której motocyklista ubrany jest od stóp do głów w ciuchy motocyklowe, a jego pasażer ma trampeczki, kurtkę wiatrówkę i kask na rolki.jazda z pasażerem

Jeżeli podczas wypadku motocyklista narażony jest na złamania, otarcia i stłuczenia, to pasażer tak samo może się połamać i poobcierać; dlatego jeśli Twój pasażer jest lekkomyślny i wpadł na pomysł podróżowania w wyżej wymienionym uniformie niewolno Ci podjąć takiego ryzyka. Pomyśl czy miałbyś odwagę spojrzeć w oczy komuś, kto przez Twoją głupotę i brak odpowiedzialności do końca życia będzie nosił szpecące blizny na całym ciele.

Bardzo ważna jest weryfikacja wiedzy i umiejętności pasażera. Tak to nie żart. Dla osoby, która nigdy w życiu nie siedziała na motocyklu, pierwsze przyspieszenie, hamowanie a przede wszystkim pierwsze wejście w zakręt będą ciężkim szokiem. Szok ten może być po pierwsze traumatyczny, a po drugie bardzo niebezpieczny.

Moc pierwszej przejażdżki na siedzeniu pasażera jest ogromna. Mądry motocyklista potrafi sprawić, że będzie to przeżycie nie do zapomnienia, najczęściej kończące się chęcią dołączenia do grona motocyklistów.

jazda z pasażerem

Motocyklista bezmyślny sprawi, że pierwszy kontakt z motocyklem będzie traumą na na całe życie. Taka mogłoby się wydawać nic nie znacząca przejażdżka, stworzy kolejnego śmiertelnego wroga jednośladów, który będzie opowiadał o śmiercionośnych, diabelskich maszynach i kretyńskich samobójcach, którzy podpisali pakt z diabłem.

Jazda z pasażerem wymaga także odpowiedniej wiedzy i treningu od motocyklisty. Motocykl zmienia swoje właściwości. Zmienia się tak naprawdę wszystko.  W dużym skrócie: motocykl staje się cięższy, zmienia się środek ciężkości, wydajność hamulców, prześwit, praca zawieszenia, przyczepność opon, przyspieszenie, chęć zmiany kierunku.

Często ludzie, z którymi pracuję pytają jak prawidłowo jeździć z pasażerem lub jako pasażer.

Pierwszą radę jaką otrzymuje motocyklista biorący pasażera brzmi: „Wyobraź sobie, że wsiadasz na siedzenie pasażera i za chwilę masz gdzieś zostać zawieziony. Czego bałbyś się najbardziej albo co byłoby dla Ciebie najgorsze?”

Tutaj pada milion przerażających wizji i opisów…No i gdzie ta rada? No właśnie tu, jeżeli bierzesz kogoś na „plecy” ta osoba musi czuć się komfortowo. Nie wolno szarpać, pędzić na złamanie karku, wpychać się w każdą dziurę w korku, no i latać na gumie (chyba, że sam zainteresowany wyrazi taką wolę).

Jaką mam radę dla „plecaczków”?  Prostą.

Siedząc na siedzeniu pasażera musisz pamiętać, że nie jesteś sztywną kukłą tylko pełnoprawnym uczestnikiem jazdy.

Co to znaczy?

Nic innego jak to, że przy każdym przyśpieszeniu, hamowaniu, wchodzeniu w zakręt pracujesz tak samo jak kierujący motocyklem. W chwili gdy motocykl przyspiesza musisz przy pomocy podnóżków, uchwytów a często nawet samego kierującego utrzymać stabilną pozycję. Podobne zadanie czeka na Ciebie podczas hamowania. Jedyna różnica jest taka, że nasz kierujący nie może być oparciem dla naszego ciała. Dobrym sposobem jest wykorzystanie, oprócz podnóżków i uchwytów, również baku jako elementu, na którym możemy się, najnormalniej na świecie, zaprzeć.

Co z zakrętami?

To proste. Rób to co kierujący motocyklem. Żartobliwe nazywanie pasażerów „plecakami” w idealny sposób odzwierciedla jak masz się zachowywać. Nigdy nie rób przeciwwagi, nie odchylaj się w przeciwną stronę ani nie pochylaj się głębiej niż kierujący. To trudne zadanie ale siadając na miejscu pasażera, musisz wykazać się dużą dozą zaufania i pozwolić prowadzącemu motocykliście robić swoje.

Podsumowując: pamiętajmy, że jazda we dwoje motocyklem, może być wspaniałym przeżyciem, pełnym emocji i przygód. Aby tak się stało, musi zostać spełniony jeden bardzo ważny warunek:

Kierujący motocykl, jak i pasażer muszą ze sobą współpracować, tworząc niemal całość. Motocyklista odpowiedzialny za stery, powinien styl jazdy dostosować do predyspozycji i umiejętności osoby jadącej na tylnym siedzeniu, a pasażer musi starać się uczestniczyć w prowadzeniu maszyny analizując każdą informację jaką przynosi pokonywana trasa.

 Stay tuned!